RSS
wtorek, 25 sierpnia 2009

-------------------------------------------------------------------------------------

edit by Kate von D

Dziś tj. 27/08/09 mija dokładnie miesiąc od momentu, w którym wylądowaliśmy w New Delhi. Od tej chwili upłynęło niewiele czasu, ja jednak czuję, że od tamtego lipcowego poranka dzielą mnie lata świetlne. Czas jest względny… Mam nadzieję, że nie będziemy musieli długo czekać na kolejną wielką wyprawę… Hej przygodo! Przybywaj!!!

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

CIEKAWOSTKI

Aby wybrac się w podróż koleją w dalszą trasę, należy dokonac rezerwacji. W dniu podróży listy z nazwiskami wiszą na pociągu.

-----------

Na każdej stacji można się zważyc, chociaż waga nie zawsze jest precyzyjna :)

-----------

A to obrazki jakie można zobaczyc w metrze w Delhi. Podziemna kolejka jest naprawdę bardzo czysta i nowoczesna.

------------

Prince Polo podbiło Azję ;)

Krakus rozszerzył swoją ofertę.

Lody u tego Pana na pewno smakują wyjątkowo ;)


14:10, indie2009
Link Komentarze (8) »
niedziela, 23 sierpnia 2009

Podsumowanie wyjazdu nie byłoby kompletne bez zestawienia najważniejszych wydarzeń, miejsc, które odwiedziliśmy. Lista jest subiektywna i odzwierciedla nasze prywatne odczucia.

Edit by Kate von D

1. Najważniejsze miejsce - VARANASI – spotkanie z Dom Rają - Ranjeet Choudhary

Varanasi to absolutnie powalające miasto, co do którego miałam największe obawy ze względu na nekropoliczny charakter tego miejsca.

Mieliśmy ogromny zaszczyt spotkać Ranjeet Choudhary’ego, którego rodzina od tysięcy lat strzeże świętego ognia, od którego zapalane są stosy pogrzebowe. Dom Raja oprowadził nas po ghatach, opowiedział o hinduskich rytuałach, świętej rzece Ganges i świętych mężach. To wszystko zaledwie kilka metrów od palonych ciał… Nie czułam strachu ani obrzydzenia (nie śmierdziało, a w powietrzu unosił się zapach kadzidła), jedynie ogromne wzruszenie, że miałam zaszczyt uczestniczyć w czymś mistycznym. Hinduskie pogrzeby są całkowicie inne od europejskich, a śmierć jest traktowana jako kolejny etap w długiej podróży, który przychodzi bardzo naturalnie.

Ganges zajmuje wyjątkowe miejsce w mitologii hinduskiej i znajduje się w centrum życia każdego Hindusa mieszkającego w Varanasi. Hindusi rozpoczynają dzień od porannych ablucji w rzece, pływają w niej, piorą, łowią ryby, i wrzucają do niej ciała swoich zmarłych bliskich. Widok szokujący, ale to w końcu święta rzeka …

Fotografia przedstawia pogrzeb; kąpiacy się Hindus i święte krowy nie wydają sie byc wielce poruszone tym wydarzeniem.

2. Najpiękniejszy zabytek Złota ŚwiątyniaAmritsar

Miasto Sikhów w stanie Pendżab, leży w bardzo ciekawej okolicy, bo zaledwie 30 km od granicy z Pakistanem. Amritsar jest dla Sikhów tym, czym dla Żydów Jerozolima; to tutaj w Złotej Świątyni znajduje się oryginał świętej księgi sikhizmu - Sri Guru Granth Sahib. Religia została założona przez Guru Nanaka w XV wieku, który połączył najważniejsze założenia hinduizmu i islamu. Założyciel chciał, aby społeczeństwo było wspólnotą ludzi pracujących na rzecz dobra wspólnego. Szlachetność, otwartość i szczodrość to cechy, które dostrzegliśmy u ludzi pracujących w kompleksie świątynnym. Nie ważne jak gruby jest Twój portfel i jaką pozycję zajmujesz w społeczeństwie, wszyscy ludzie są równi, dlatego podłogi w świątyni sprzątali zarówno milionerzy jak i ubodzy mieszkańcy Pendżabu. To oczywiście znaczne uproszczenie sikhizmu, ale na nas założenia tej religii zrobiły bardzo duże wrażenie.

Złota świątynia zachwyciła mnie do łez. Spokój i architektoniczne piękno sprawiło, że łzy ciekły mi po policzku i przez dłuższy czas nie mogłam oderwać oczu od przepięknie zdobionej budowli.

Razem z Do poprosiłyśmy sikhijskich żołnierzy o małą sesję fotograficzną. Ci panowie naprawdę tak się ubierają na co dzień. Oczyma wyobrażni widziałam sułtański pałac i całe zastępy tak pięknie odzianych wojowników...

3. Najbardziej emocjonujące wydarzenie – ATTARI – granica INDIE/PAKISTAN

Gdyby nasi bliscy wiedzieli, że tego dnia jedziemy na granicę z Pakistanem pewnie by nie mogli spokojnie zasnąć. Pogranicze pakistańsko-indyjskie było i jest źródłem konfliktów, zwłaszcza region Kaszmiru (teren zapalny od 1947 roku, aż do teraz). Pomimo tej świadomości, postanowiliśmy pojechać do Attari, żeby wziąć udział w odświętnej ceremonii zamknięcia granicy pomiędzy Indiami a Pakistanem. Jakże wielkie było nasze zaskoczenie, gdy na miejscu zobaczyliśmy dziesiątki autokarów i setki tuktuków. Teren przygraniczny pełen był kolorowych straganów oferujących gadżety w narodowych barwach Hindustanu. Jako biali turyści dostaliśmy zaproszenie do sektora VIP, z którego rzeczywiście było widać o wiele więcej niż z hinduskich trybun. Nie byłabym sobą, gdybym nie postanowiła się wkręcić w część ceremonii :) Dominika dodała mi odwagi i razem postanowiłyśmy chwycić flagi Indii i przebiec się z nimi aż do samej bramy granicznej. Co to były za emocje… gdy autochtoni zobaczyli białe turystki biegnące z ich flagami, okrzykom i oklaskom nie było końca. Energia, jaka biła od widowni prawie zwaliła mnie z nóg. To było tak energetyzujące jak ogromny tankowiec z zapasem Red Bulla dla całej Europy :) Serce prawie mi wyskoczyło z piersi, a przed oczami migotały małe plamki… Był to zdecydowanie najbardziej emocjonujący dzień naszej wyprawy i jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu…

"India the largest democracy in the world welcomes you" - takie skromne hasło wita podróżnych przekraczających granicę pakistańsko- indyjską.

edited by Barbon

Moje top 3:

1. Złota Świątynia w Amritsar - kompleks swiatynny po prostu mnie powalil...

2. Mały Tybet - McLeodGanj - mnisi buddyjscy zawsze mnie fascynowali, ale sam 'klimat' sprawil, ze Mala Lhasa stala sie moim miejscem zen.

3. Varanasi i Khajuraho stawiam na równi, mimo iż emocje im towarzyszące były zgoła inne.

edited by Do

Ja jeszcze dodam moja trojke , kolejność przypadkowa :

1. Attari - wizyta na granicy pakistansko-indyjskiej i oczywiście największym przeżyciem było nasze aktywne uczestniczenie w całej imprezie - bieg z flagą indyjska.

2. Taj Mahal - jest powolająco piekny, czysty w formie, fantastycznie dekorowany, tak bardzo odstaje od Indii.

3. Varanasi - niesamowita atmosfera miasta przesiakniętego ceremoniami pogrzebowymi, tak innymi od naszych, europejskich. Poza tym Ganga robi ogromne wrażenie zwłaszcza o wschodzie słońca, całe życie toczące sie nad jej brzegiem oraz obrazkowa, ciągnąca sie w nieskończoność gęsto zabudowana linia brzegowa.

11:23, indie2009
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 sierpnia 2009

Hotele/hostele (ceny za pokój 3 osobowy), w których się zatrzymaliśmy.

New Delhi Namaskar – Main Bazar, Pahar Ganj (480 rps )

Varanasi Sonmony – Harishchandra Ghat (550 rps)

Khajuraho Surya – Jain Temple Road (420 rps)

Agra Shanti Lodge, Chowk Kagjiyan | South Gate, Taj Mahal

Jaipur Ratan Niwas, Sanjay Marg, Hathroi Fort (650 rps)

Chandigarh Akashdeep, near Aroma Petrol Pump, sector 22-B (950 rps)

Amritsar Lucky Guest House, Mahna Singh Road (900 rps)

McLeod Ganj Mount View, Jogiwara Road (600 rps)

Shimla City View (3 minute walk from RIDGE) (400 rps)

--------------------------------------------------------------

Restauracje warte polecenia:

New Delhi A Temple of Vegetarian Food, 1894 Chandi Chowk

SONA Sweets SRI UDIPI Restaurant, G-1, Saraswati House 27, Nehru Place

Varanasi Restauracja hotelowa w Sonmony – Harishchandra Ghat

Khajuraho Restauracja hotelowa w Surya w przytulnym ogrodzie – Jain Temple Road

Agra Restauracja hotelowa z widokiem na Taj Mahal – hotel Surya

Amritsar New Punjabi Rasoi – nieopodal Jallianwala Bagh (rzut beretem od Złotej Świątyni)

McLeod Ganj Punjabi Dhaba na pięterku z widokiem na McLeod Ganj (nieopodal hotelu Mount View)

Kailash Hotel Beer Bar & Restaurant

Lhasa Restaurant – typowo tybetańskie klimaty kulinarne

Shimla Nalini Restaurant (The Mall)

09:59, indie2009
Link Komentarze (11) »
czwartek, 20 sierpnia 2009

Edit by Kate von D


Na szczęście mam teraz trochę czasu i na spokojnie mogę przeanalizować naszą wyprawę. Na początek postanowiłam rozprawić się z pewnymi wyobrażeniami, które miałam o Indiach, a które okazały się absolutnie błędne.

1.Insekty i gryzonie

Jedyny karaluch, jakiego spotkałam mieszkał w Upper Class Waiting Room na stacji w New Delhi. Nasze pokoje hotelowe zamieszkiwały małe i przyjazne żuczki oraz mała kolonia mrówek. Innych przyjaciół nie zauważyliśmy.

Myszy i szczurki machały do nas na ulicy, co jakiś czas, ale miały wyłącznie pokojowe zamiary, więc nie doszło do otwartej wojny

2. Brud, smród i ubóstwo

Indie to najbrudniejszy kraj, jaki odwiedziłam. Brak śmietników, zapchane rynsztoki, lawatoria na każdym rogu, ale mimo wszystko można było swobodnie oddychać, a góry śmieci ciekawie komponowały się z otoczeniem i nie raziły. Co jakiś czas odpadki ładowano na ciężarówkę TATA i wywożono w bardziej odpowiednie miejsce. Zaskoczyły mnie kampanie społeczne mające na celu ochronę środowiska. Hasła typu „Clean city, green city” czy „plant-a-tree today” zachęcają do zdrowego trybu życia i dbania o przyrodę.

Hindusi są ubodzy, ale jednocześnie bardzo pozytywnie nastawieni do życia. Na każdym kroku spotykaliśmy uśmiechy i dużo serdeczności. W porównaniu do zamożnej Europy Indie to kraj trzeciego świata, ale to właśnie tam zdałam sobie sprawę z faktu, że pieniądze szczęścia nie dają. Miliony Hindusów żyją poniżej granicy nędzy, a jednak są szczęśliwsi niż większość moich polskich znajomych… to daje do myślenia…

3. Indie to kraj niebezpieczny- zwłaszcza dla kobiet!!!

Moje stereotypowe wyobrażenia o natrętnych Hindusach, legły w gruzach w pierwszym tygodniu, gdy na naszej drodze pojawiło się wielu bezinteresownych ludzi, których życzliwość powaliła nas na kolana. Jako biała kobieta miałam pewne obawy, ale szybko ustąpiły i bez lęku sama wypuszczałam się na miasto.

Trafiliśmy na naciągaczy, ale odsetek hinduskich oszustów w porównaniu z np. tureckimi cwaniaczkami jest naprawdę niewielki.

Wnioski, jakie wyciągnęłam z tej wyprawy to świadomość, że należy podróżować z otwartym umysłem, nie zrażać się i nie ulegać wewnętrznym lękom. Pozwolę sobie tutaj zacytować pierwszego premiera niepodległych Indii –Jawaharlala Nehru „Strach rodzi urojenia, które bywają groźniejsze niż sama rzeczywistość, A rzeczywistość przestaje byc tak straszna, gdy się ją analizuje i jest się przygotowanym na wszelkie konsekwencje. A ponieważ strachowi towarzyszy zawsze zakłamanie, to wraz z odwagą zjawia się prawda”

10:35, indie2009
Link Komentarze (6) »
wtorek, 18 sierpnia 2009

Kochani, krótko i na temat. Jestesmy w stolicy. Paradoksalnie nasi bliscy są przeszczęśliwi, natomiast nam jest jakoś tak dziwnie... niby wszystko w porządku, ale czegoś brakuje...

W tym miejscu chcielibysmy bardzo serdecznie podziękowac za WASZ doping, komentarze i częste wizyty na blogu. Wasze wsparcie i motywacja dodawały nam otuchy i mobilizowały do dalszych wojaży. Pozdrawiamy serdecznie i prosimy o dalszą uwagę, albowiem zamierzamy tutaj jeszcze sporo opublikowac :)

to be continued...

13:14, indie2009
Link Komentarze (4) »
niedziela, 16 sierpnia 2009

Wczoraj wieczorem super luksusowym pociagiem Shatabdi Express wrocilismy do Delhi. Jest to nasz ostatni przystanek przed wylotem do Polski. Jutro, czyli poniedzialek w nocy (po zmianie) mamy lot do Warszawy.

Stolica Indii przywitala nas deszczem. Jednak nie zniechecilismy sie i intensywnie zwiedzalismy:

Qutb Minar - przepiekny minaret - naszym zdaniem to najciekawszy zabytek w Delhi.

Lotus Temple (ktora niestety byla zamknieta w niedziele)

Humayun's Tomb - grobowiec, który stał się inspiracją dla budowniczych Taj Mahal.

Po poludniu wybralismy sie na znany juz nam Chandi Chowk na obiad i zakupy. Jednak wiele straganow bylo niestety zamknietych.

Plany na dzis wieczor to: dekoracje henna, partyjka makao oraz degustacja hinduskiego piwa "King Fisher"

Podsumowanie by Kate

17 Sierpnia to nasz ostatni dzien w Indiach. Trzy tygodnie to zdecydowanie za malo, zeby w pelni poznac i docenic ten kraj. Jadac tutaj bylam pelna obaw (zwlaszcza po rozmowach z ludzmi, ktorzy ostrzegali nas przed podroza w te rejony). Jednak z reka na sercu przyznam, ze pokochalam tutejszy klimat. Ludzie, ktorych mialam przyjemnosc spotkac okazali nam duzo serdecznosci, a miejsca ktore odwiedzilismy zauroczyly mnie i wzruszyly do lez. Jestem pewna, ze tu wroce.

Podsumowanie by Do

To moja kolejna wielka wyprawa, na pewno nie ostania, bo dotre wszedzie :D Wrazenia caly czas swieze, az szkoda podsumowywac, w koncu jeszcze jeden caly dzien, ktory moze wiele nam przyniesc. Trzy tygodnie minely bardzo szybko, jednak kazdy dzien wypeliony byl takim ladunkiem emocji i wrazenien, ze mogloby starczyc na wiele wiecej tygodni, ale wlasnie tym sa egzotyczne podroze. Indie to kraj fascynujacy, frapujacy, moze niech takim zostanie, aby chec ponownego odkrywanie pozostala...

Podsumowanie by Barbon

Jedno jest pewne: Indie to kraj niezwykly, przepiekny, maksymalnie kolorowy, pelen absurdow i niewyobrazalnych roznic kastowych. Zdecydowanie jeszcze tu wroce, bo klimatu nie da sie niczym zastapic :) Reszte przemyslen napisze juz w Warszawie :) Dzieki wszystkim, ktorzy tu zagladali i komentowali, Big pozdro! :)

17:02, indie2009
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5

Czas lokalny w Indiach:

Skopiuj CSS